– Nowa Sól- dwie dekady czyli niedokończona opowieść

Podróż do przeszłości rozpocznijmy w roku 1999. Wtedy Nowa Sól była rzeczywiście w dramatycznej sytuacji. Nowa Sól była smutna, brudna, szara, bez nadziei na przyszłość.

W roku 2002 zostałem Prezydentem Miasta. Bezrobocie sięgało wtedy 42%. Nowa Sól  rzeczywiście była w ruinie. Było trudno. Upadły wielkie zakłady przemysłowe, które stanowiły podstawę funkcjonowania miasta przez ostatnie 200 lat. Upadła Nowosolska Fabryk Nici Odra, jedna z największych w swojej branży w Europie, zatrudniająca w dobrych czasach blisko 5000 osób, głównie kobiet. Opadł “Dozamet” wielka fabryka metalurgiczna, powstała w roku 1827 zatrudniająca w najlepszych czasach blisko 5000 pracowników, głównie mężczyzn. Z kilkudziesięciu zakładów i fabryk przetrwały tylko dwa: KartonPak i Ovopol (Jajczarnia). Do ostatecznego upadku zaczęło kroczyć LPBP (Lubuskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego), w którym pracowało jeszcze niedawno 1800 osób. LPBP realizowało wiele ważnych inwestycji w regionie, w tym kopalnie z zapleczem KGHM w Lubinie czy Polkowicach. Po większości fabryk pozostały szkielety murów.

W roku 2002, na bazie społecznego ruchu broniącego małych nowosolskich przedsiębiorców,  powstał Nowosolski Sojusz Niezależnych. Nie planowałem w żadnym razie startu w wyborach. Działałem przede wszystkim w Nowosolskim Sejmiku Gospodarczym, którego byłem współtwórcą i wiceprzewodniczącym. Poproszono mnie o start w wyborach prezydenckich. No i stało się wg zasady “nie chcem, ale muszem”. Wystartowałem, i wprawdzie w drugiej turze, ale wygrałem wybory i w ten oto sposób zostałem Prezydentem Miasta Nowa Sól. Musiałem więc wygasić swoją firmę i zabrać się za podnoszenie Nowej Soli w ruinie.

Czas był bardzo trudny. Bezrobocie zarejestrowane 42%, rzeczywiste bliżej 50%. Co druga rodzina bez środków do życia. Jeśli się w ogóle o Nowej Soli mówiło, to w kontekście mordy Wójta Cyganów, Lalka, z którym się wychowywałem na podwórku. Nowa Sól słynęła z jumy, mafii napadających na TIRy oraz patentu nowosolskich gangsterów napadających na sklepy jubilerskie w Niemczech, poprzez wjechanie samochodem w witrynę sklepu i złupienie go w kilka minut.

DO UZUPEŁNIENIA

Ten tekst napisałem w 2014 roku:

Czy i dlaczego Nowa Sól powinna mieć godne miejsce w województwie lubuskim?

  1. III-cie miasto województwa lubuskiego pod względem liczby mieszkańców?
  2. 40-tysięcy mieszkańców. Tylko z bezpośrednio przyległymi wioskami to łącznie 45 tysięcy.
  3. W promieniu ok. 15 km ok. 80 tysięcy mieszkańców.
  4. Regionalne centrum rozwoju gospodarczego. Czwarty w województwie lubuskim ośrodek pod względem dodatniej migracji zarobkowej. Jedyny taki ośrodek w powiecie. Każdego dnia do Nowej Soli spoza miasta dojeżdża ok. 2700 pracowników.
  5. Lider w województwie i wzór w skali kraju pod względem dynamiki rozwoju gospodarczego. Dowód na efektywne wykorzystanie środków skierowanych na rozwój gospodarczy. W ciągu kilku lat stworzono w Nowej Soli około 2000 nowych miejsc pracy.
  6. W Nowej Soli ulokowały w ostatnich latach swoje fabryki przedsiębiorcy z takich krajów jak: Japonia, Niemcy, Belgia, Francja czy Wielka Brytania.
  7. Dynamicznie rozwijają się Polskie firmy takie jak Kartonpak, Dachstal czy Ovopol. W Nowej Soli powstała najnowocześniejsza huta aluminium, dostarczająca swoje produkty do większości firm motoryzacyjnych w Europie. Allumetal zainwestowała w Nowej Soli w ostatnich latach blisko 140 mln zł.
  8. Największą firmą w Nowej Soli i jedną z największych w województwie lubuskim jest firma Gedia. Obecnie w dwóch zakładach w Nowej Soli grupy Gedia zatrudnionych jest ok. 1300 osób.

Wartość inwestycji grupy Gedia w Nowej Soli sięga już kilkuset milionów zł. W przyszłym roku Gedia Poland zainwestuje w najnowocześniejsze światowe technologie w nowosolskiej fabryce ponad 100 mln zł.

  1. W roku 2014 jedna z najnowocześniejszych fabryk w branży napędów, niemiecka firma Nord, zainwestuje w Nowej Soli około 8 mln Euro, rozbudowując swoją fabrykę o 100%. Powstanie nowa hala produkcyjna o powierzchni 10.000 m2.
  2. Rozbudowuje się brytyjska fabryka ABFoods. Buduje się Belgijska fabryka firmy Nowavent. W 2014 roku rozpocznie budowę nowej fabryki Ovopol.
  3. W Nowej Soli funkcjonuje pierwszy i na razie jedyny w województwie lubuskim Park Naukowo-Technologiczny „Interior”. Przy stosunkowo niewielkim, na tego typu przedsięwzięcia, wsparciu z UE na poziomie 10 mln zł, w parku funkcjonuje jedno z najnowocześniejszych w Polsce Centrów Przetwarzania Danych i laboratoria wyposażone w nowoczesne urządzenia pomiarowe z których korzystają przedsiębiorcy z regionu. Obłożenie PNT Interior sięga już blisko 90%. Głównym udziałowcem PNT Interior jest Miasto Nowa Sól z udziałami ponad 99%.

Interior to duma nie tylko Nowej Soli, ale regionu i województwa lubuskiego.

  1. Innowacyjność- nowosolskie fabryki są liderami innowacyjności. Najnowocześniejsze światowe technologie są wykorzystywane w procesach produkcyjnych takich firm jak Gedia, Jost, Voit czy Nord. Największa w regionie firma Gedia Poland w ostatnich dwóch latach zainwestowała w nowe technologie blisko 100 mln zł, a kolejnym roku planuje inwestycje w nowe linie technologiczne za kolejne 100 mln zł. Nowa Sól jest liderem innowacyjnej gospodarki w regionie.
  2. Miasto Nowa Sól, przy racjonalnym i celowym wykorzystaniu funduszy z UE w latach 2004-2008, uzbroiło blisko 100 hektarów terenów inwestycyjnych na północy miasta, które już w ok. 90% zostały wykorzystane i zagospodarowane przez nowopowstałe fabryki. Dla dalszego gospodarczego rozwoju miasta i regionu miasto Nowa Sól uzbraja kolejne 100 hektarów na południu miasta.

Czy rzeczywiście w Nowej Soli jest aż tak dobrze? Są też krytyczne głosy i oceny sytuacji w mieście.

Mimo bardzo dynamicznego rozwoju gospodarczego, Nowa Sól nadal ma wiele nierozwiązanych problemów. Głównym z nich jest nadal wysokie bezrobocie, które w powiecie przekracza 24% i jest jednym z najwyższych w województwie i kraju. Jest to spowodowane tym, że Nowa Sól wyjątkowo boleśnie przeszła okres transformacji ustrojowej. W latach 80-tych Nowa Sól była jednym z najbardziej uprzemysłowionych miast w Polsce w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Największe nowosolskie zakłady Odra i Dozamet, w okresie swojej świetności, zatrudniały blisko 10 tysięcy pracowników, a w samym mieście było około 25.000 miejsc pracy. Upadek wielkiego przemysłu, który się nie odrodził, tak jak zmieniły właścicieli i odrodziły się mniejsze zakłady w innych lubuskich miastach, doprowadził do upadku Nowej Soli pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku. W roku 2002 bezrobocie w mieście sięgało blisko 40%.

Nowa Sól, przede wszystkim o własnych siłach, podniosła się z kolan stawiając przede wszystkim na odbudowanie potencjału gospodarczego.

Inni budowali hale widowiskowe i aquaparki, my budowaliśmy drogi, uzbrajaliśmy tereny inwestycyjne i walczyliśmy o inwestorów i nowe miejsca pracy.

Będąc liderem, realizowaliśmy inwestycje i tworzyliśmy projekty wykraczające swym zasięgiem poza miasto i powiat, tworząc wspólną platformę dla realizacji celów i pozyskania funduszy unijnych. Przykłady to: Fundusz Spójności (przez Brukselę, 160 mln zł wraz z gminami Otyń i gmina wiejską Nowa Sól), Związek Śmieciowy Eko Przyszłość (130 tysięcy mieszkańców, cały powiat nowosolski oraz wschowski, Kargowa i Bojadła), „Odra dla turystów 2014” (10 gmin, 3 porty, 2 statki)- duma Nowej Soli i województwa lubuskiego często podawany jako przykład w całej Polsce.

 

To skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Charakterystyczne miasto, w charakterystycznym województwie. Województwo i jego rozwój są oparte na dwóch stolicach, Zielonej Górze i Gorzowie. Po za stolicami w lubuskim funkcjonuje 81 samorządów, z liczbą mieszkańców od 4 do 40 tysięcy (Nowa Sól).

Pozycję Nowej Soli, w postrzeganiu kolejnych władz naszego województwa, można określić słowami: „za duża żeby umrzeć, za mała żeby żyć”.

Nowej Soli, o własnych siłach wygrzebującej się z zapaści, daleko jeszcze do silnych i bogatych ośrodków gospodarczych, takich jak Żary, Kostrzyn nad Odrą czy Świebodzin. Nowa Sól nie ma, jak Międzyrzecz, takiego pracodawcy jakim jest Wojsko Polskie, z około 3000 dobrze płatnymi etatami. Nowa Sól nie ma takiego strategicznego położenia jak Świebodzin i dobrze rozwiniętego średniego przemysłu, który dobrze poradził sobie z okresem transformacji.

Nowa Sól mimo tego, że otoczona wsiami, jest tylko gminą miejską, nie mającą szans na realizację tak potrzebnych mieszkańcom miasta inwestycji z PROW-u takich jak: wały przeciwpowodziowe, świetlice wiejskie (osiedlowe), melioracja czy wsparcie dla lokalnych grup działania, tak jak to ma miejsce w gminach wiejskich czy miejsko-wiejskich.

Mieszkańcy Nowej Soli, tak jak mieszkańcy Zielonej Góry i Gorzowa oraz innych miast i gmin, mają swoje marzenia, cele, plany i aspiracje.

Trudno je realizować, skoro mimo wielkiego wysiłku i dynamicznego rozwoju gospodarczego oddziałowującego regionalnie, dochody własne gminy w przeliczeniu na jednego mieszkańca są poniżej średniej wojewódzkiej, a porównywalne pod względem liczmy mieszkańców miasto Żary, ma roczne dochody własne większe o około 17 mln zł. To pieniądze na razie dla nas niewyobrażalne. Ale najważniejsze, że podnieśliśmy się z kolan i zmierzamy we właściwym kierunku. W innym razie Nowa Sól była by tylko starzejącą się i wyludniającą się sypialnią Zielonej Góry.

Nowa Sól różni się od innych rozwiniętych gospodarczych miast tym, że przez nasze miasto przejechał walec transformacji ustrojowej. Inne miasta tak tego nie odczuły. W większości ośrodków gospodarczych, przede wszystkim opartych na średnich zakładach, nie była takiego tąpnięcia jak w Nowej Soli. Tam zmiany własnościowe przechodziły dość płynnie, a niegdyś państwowe zakłady w miarę szybko znajdowały nowych, prywatnych właścicieli (Kronopol, Elterma-Seco Warwick, Artcic Paper itd.). Po największych nowosolskich fabrykach pozostały tylko ruiny i zgliszcza. Dlatego tym większe znaczenie ma wysiłek Nowej Soli w mozolnym, ale na szczęście skutecznym, procesie odbudowywania nowosolskiej gospodarki, która ma znaczenie regionalne.

Nie zazdrościmy innym, gratulujemy bogatym lubuskim gminom sukcesu i życzymy im powodzenia i jeszcze szybszego rozwoju.

Nie możemy się jednak pogodzić z niedostrzeganiem ważnej roli Nowej Soli w województwie lubuskim i tego co udało nam się zrobić dla regionu.

My inwestowaliśmy przede wszystkim w rozwój gospodarczy. Nie mamy nowoczesnego basenu, nie mamy hali widowiskowo sportowej, stadion miejski jest w opłakanym stanie, a Nowosolski Dom Kultury, który służy mieszkańcom całego powiatu, znajduje się w agonalnym stanie i pamięta jeszcze uroczyste obchody rocznicy rewolucji październikowej.

Mamy nadzieję jednak, że rola Nowej Soli dla rozwoju regionu zostanie doceniona i nadejdzie czas zmian miasta, związanych z poprawą poziomu życia mieszkańców. Dlatego mamy gotowe projekty przebudowy Nowosolskiego Domu Kultury, stadionu miejskiego, kompleksu boisk sportowych przy PG nr 2, w przyszłości planujemy budowę krytej pływalni i hali widowiskowo-sportowej. No ale, żeby te plany zrealizować trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej. Samo nie przyjdzie.

Jak i czy skutecznie Nowa Sól inwestowała pieniądze z UE w porównaniu z innymi miastami? Na przykładzie Lubuskiego Trójmiasta.

       Zielona Góra Sulechów Nowa Sól
Basen X X 0
Sala widowiskowa X X 0
        Stadion X X 0
Sala widow.-sportowa X 0 0
Uzbrojenie terenów inw. X X X
Park Naukowo-Technol. X X X
Nowe miejsca pracy na uzbrojonych terenach 0 0 ok. 1500

 

Kolejny budżet Nowej Soli zaproponowany przez pana został uchwalony. Poziom wydatków zapowiada trudny rok, w dodatku to rok wyborczy. Jak Nowa Sól wygląda na tle innych miast?

 

Wszystkie minione lata na swój sposób nie były łatwe, szczególnie w tak trudnym mieście jak Nowa Sól. Musimy się dopasować do naszych realnych możliwości oraz sytuacji w regionie i kraju. Jeśli natomiast chodzi o planowanie wydatków, to trzeba to robić rozsądnie i odpowiedzialnie. Nie można rozdać czegoś, czego się nie ma. Dobry gospodarz planując roczne wydatki, musi mieć też na uwadze wieloletni rozwój miasta. Dlatego kalendarz wyborczy nie ma dla mnie znaczenia. Nikt rozsądny i odpowiedzialny nie powinien planować wydatków pod wybory, po to tylko, żeby się przypodobać wyborcom. My konsekwentnie realizujemy wieloletni plan inwestycyjny nie kierując się populizmem wyborczym. Gdyby tak było, to wszystkie inwestycje z ostatnich lat przesunęlibyśmy na przyszły rok.

Co do miejsca Nowej Soli na mapie regionu czy kraju, to trudno nam się oczywiście porównywać do dużych, bogatych, rozwijających się miast takich jak Poznań, Wrocław czy Gliwice. Jednak spotykając się z prezydentami tych miast przy okazji różnych konferencji, miło jest słyszeć, że widzą i doceniają naszą aktywność, i to, co udało nam się zrobić w niewielkiej Nowej Soli. Nasze miasto nie jest już w Polsce anonimowe. Liczymy się w kraju na różnych płaszczyznach i często stawiani jesteśmy za wzór rozwoju gospodarczego i współpracy samorządowej. Odzwierciedleniem naszych planów i możliwości jest budżet. Trzeba mierzyć siły na zamiary. I my to robimy, nie mając kompleksów w stosunku do innych, może i bogatszych miast i gmin.

 

Mówi pan o planach. Jakie inwestycje będą realizowane w przyszłym roku i w najbliższych latach w Nowej Soli? Czy ma pan jakiegoś asa w rękawie, o którym jeszcze nit nie słyszał?

 

Jako prezydent powinienem być nie tylko wizjonerem, ale i realistą. Zrobiliśmy do tej pory bardzo dużo, ale nie ma co się oglądać wstecz. Dziś trzeba iść dalej. Przykłady najważniejszych zadań na najbliższe lata to: przebudowa ul. Piłsudskiego i znalezienie realnego pomysłu na pl. Wyzwolenia; ważna jest realizacja trzeciego etapu południowej obwodnicy miasta, od ul. Głogowskiej do mostu na Odrze, choć to akurat nie nasza, a wojewódzka inwestycja. Politycy koalicji PO-PSL na razie tę inwestycję skreślili do roku 2020, choć zadeklarowaliśmy współfinansowanie jej z budżetu miasta. Polityka wzięła górę nad argumentami i rozsądkiem. Kluczowe dla nas znaczenie ma budowa drogi od ronda na końcu ul. Przyszłości, przy budowanej obwodnicy, na południe miasta. Ma się ona połączyć z drogą wojewódzką za przejazdem kolejowym na Bytom Odrzański, omijając ten przejazd. Ta inwestycja drogowa wiąże się z naszym planem uzbrojenia południowej strefy przemysłowej na Starym Żabnie i nowymi terenami pod jednorodzinne budownictwo mieszkaniowe. Przy końcu tej drogi planujemy też budowę nowego cmentarza komunalnego.

Mam nadzieję, że dzięki uzbrojeniu tych terenów powstaną tam nowe fabryki i nowe miejsca pracy. Musimy też rozwiązać na południu problem wysokich wód gruntowych, choć jest to bardzo trudne zadanie, bez gwarancji powodzenia. Południowa strefa jest dla nas ważna, bo jak do tej pory,  stawiamy na rozwój gospodarczy.

Kolejną istotną inwestycją jest przebudowa ul. Jana Pawła II. To zadanie jest wpisane do tegorocznego budżetu. Jednak rząd niespodziewanie obciął pieniądze na tzw. „schetynówki” (50% dofinansowania), czyli na przebudowę dróg lokalnych, przez co prawdopodobnie to zadanie będzie przesunięte co najmniej o rok w czasie.

Cały czas budujemy drogi miejskie, na co rocznie przeznaczamy z budżetu ok. 1,5 mln zł. Każdego roku powstaje około pięciu nowych dróg w różnych częściach Nowej Soli. Mam świadomość tego, że zawsze będą niezadowoleni mieszkańcy, którzy zbyt długo czekają na nową drogę, ale w kilka lat nie jesteśmy w stanie nadrobić kilkudziesięcioletnich zaniechań. Mam nadzieję, że jednak wszyscy w końcu doczekają się realizacji swoich oczekiwań.

W dziedzinie pomocy społecznej planujemy przebudowę budynku socjalnego przy ul. Wróblewskiego. Powstanie tam kilkadziesiąt mieszkań dla najbardziej potrzebujących. Wywalczyliśmy na to zadanie 40% dofinansowania z Ministerstwa. W budynku każdy lokator będzie miał swój węzeł sanitarny i będzie się indywidualnie rozliczał z zużytych mediów, co nie będzie generowało zadłużenia wobec miasta, tak jak to było w starych budynkach socjalnych.

Planujemy w tym roku przebudowę cmentarza komunalnego przy ul Wandy.

Chcemy dokończyć remont żłobka, w który do tej pory zainwestowaliśmy już ogromne środki. W środku jest już naprawdę nowocześnie, teraz czas na elewację.

Doskonała współpraca z Eneą pozwala nam na wymianę w mieście starego oświetlenia na nowe, dzięki czemu znikają szpecące miasto wiszące kable i linie napowietrzne. Stare lampy zastępowane są nowymi, energooszczędnymi.

W 2014 roku zrealizujemy termomodernizację Muzeum Miejskiego. Będzie kontynuowana dalsza budowa Parku Krasnala II, choć w części będzie on już otwarty dla użytkowników. Mamy oczywiście plany remontu NDK, ale zależy to od możliwości dofinansowania z Unii.

Marzy mi się w przyszłości budowa nowej hali widowiskowo-sportowej z prawdziwego zdarzenia oraz przebudowa stadionu miejskiego. Budowę aquaparku odkładamy na dalsze lata. Dziś po prostu nas na to nie stać. Prędzej się ewentualnie zdecydujemy na budowę sportowego basenu przyszkolnego. Większość średniozamożnych miast, które wybudowały parki wodne, dzisiaj tego szczerze żałują. Koszty utrzymania takich obiektów są bardzo wysokie i trzeba mieć duże środki własne na pokrycie strat. Wielkie baseny nie bilansują się i nadmiernie obciążają budżety miast, czego konsekwencją jest rezygnacja z innych ważnych zadań w miastach. Nie jesteśmy zbyt zamożnym miastem, dlatego tak ważnym jest rozsądne gospodarowanie posiadanymi środkami i wykorzystywanie ich w optymalny sposób.

 

Jakie znaczenie będzie miała możliwość pozyskania środków z Unii Europejskiej?

 

Przyszły nasz rozwój jest w dużej mierze zależny od możliwości pozyskiwania środków z Unii. Sejmik i Zarząd Województwa Lubuskiego mają główny wpływ na podział tych środków. Mówi się o ponad 900 mln Euro dla lubuskiego. Będziemy walczyć, ale budzą niepokój apetyty naszych dwóch stolic, Zielonej Góry i Gorzowa, które są w uprzywilejowanej pozycji. Oczekiwania każdego z tych miast oscylują pomiędzy 500 mln zł, a 800 mln zł. A to zaledwie miasta trzy razy większe od Nowej Soli. Nam wystarczyłoby na podstawowe zadania około 40 mln zł środków z zewnątrz na inwestycje, żeby mieć u siebie infrastrukturę niezbędną do sprawnego funkcjonowania miasta. To bardzo ważne, żeby władze województwa widziały więcej ośrodków w regionie niż tylko dwa największe miasta. Nowa Sól jest w województwie lubuskim jednym z najważniejszych centrów wzrostu gospodarczego i ważnym ośrodkiem edukacyjnym, sportowym czy kulturalnym. Mamy największą dynamikę wzrostu gospodarczego w województwie. To nie znaczy, że jest tak dobrze, jakbyśmy chcieli. Potrzebujemy wsparcia. Nasz nacisk na rozwój gospodarczy zaczyna dziś przynosić pierwsze namacalne efekty w postaci rosnących wpływów do budżetu. Ulgi podatkowe, jakie otrzymały firmy, powoli się kończą. Choć nie jesteśmy jeszcze zamożni, wpływy do budżetu rosną. W sumie nowe firmy zasilą docelowo budżet kwotą ponad 2 mln zł rocznie. To dowód na to, że mieliśmy rację stawiając na rozwój gospodarczy i władze województwa powinny nas w tym dziele spierać.

 

Ogromne dofinansowanie unijne to też wysoki wkład własny, patrząc na miejski budżet i zadłużenie Nowej Soli trudno aspirować do takich kwot.

 

Na wkład własny do funduszy UE znajdziemy pieniądze. Trzeba wykorzystać każdą szansę na sięgnięcie po dofinansowanie do 85% do ważnych inwestycji. Jednak Unia pieniędzy nie daje ot tak sobie, trzeba je wywalczyć, wypracować, wykłócić, wyrwać. Niestety to często politycy decydują o tym, kto dostanie dofinansowanie, a kto nie. My oczekujemy od polityków nie specjalnych przywilejów, tylko rozsądku i uczciwości.

Ważne dla rozwoju naszego miasta inwestycje możemy realizować z kredytów bankowych, jednak bieżące funkcjonowanie miasta musi być realizowane z dochodów własnych, głównie z podatków lokalnych. I tu dochodzi do paradoksu, mieszkańcy mają coraz większe wymagania, ale każdy choćby najmniejszy wzrost podatków budzi sprzeciw. Nie wyobrażam sobie zaciągania kredytów na konsumpcję, jakiej oczekują ludzie. Dlatego często muszę rezygnować z uzasadnionych wydatków, czy muszę odmawiać potrzebującym, gdyż możemy wydać tylko tyle, ile mamy dochodów.

Dlatego najtrudniejsze dla manie, w sprawowaniu funkcji prezydenta, jest odmawianie często na naprawdę uzasadnione potrzeby. Bywa, że ludzie oczekują ode mnie, żebym dał im to, czego nie mam. Nie wszyscy to rozumieją.

 

Wspomniał pan o wzorcowo postrzeganym w kraju projekcie „Odra dla Turystów 2014”. Integralną częścią projektu są statki. Wiosną ruszy ich pierwszy pełny sezon, nie obawia się pan o to, czy zarobią one na siebie? Czy może zamiast statków powinien powstać basen?

 

Między basenem i statkiem jest ogromna różnica. Basen kosztowałby nas wielokrotnie drożej i musiałby być sfinansowany w 100% z naszego, miejskiego budżetu. Rzeczywisty nasz wkład w budowę statku, to około 2% jego wartości. Blisko 85% kosztów budowy statku wywalczyliśmy z Unii, a reszta, to składka innych miast i gmin, uczestników projektu. Bez statku nie dostalibyśmy pieniędzy na port. Więc bezsensownym jest porównywanie statku do basenu, którego koszt przewidywalny to około 25 mln zł. My nie mamy takich pieniędzy.

Co do projektu „statkowego”, to chcąc osiągnąć wymarzony cel, trzeba czasami zaryzykować. Są tacy włodarze gmin, którzy zgodnie z powiedzeniem: „ciszej jedziesz, dalej dojedziesz”, nie ryzykują, nie inwestują, nie zaciągają kredytów i po prostu trwają od wyborów, do wyborów. Ja uważam, że czasami trzeba ryzykować, nawet jeśli istnieje jakieś prawdopodobieństwo niepowodzenia. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi i niczym nie ryzykuje. Jednak jeśli jest sukces, to wszyscy są zadowoleni. Stare przysłowie mówi, że: sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Jak coś by nie wyszło, to wszystkie gromy spadłyby sie na mnie.

Co do turystycznej Nowej Soli, to gdyby 10 lat temu ktoś mi powiedział, że w naszym mieście będziemy gościć kilkadziesiąt tysięcy turystów rocznie, to chyba popukałbym się w czoło. W nowosolskim porcie szybciej można było dostać w zęby, niż spokojnie pospacerować. Pamiętam jak przed laty wpłynął do Nowej Soli ekskluzywny statek wycieczkowy Swiss Corall. Zagraniczni pasażerowie zobaczyli w porcie rudery odrapanych kamienic, śmieci, rozwieszone między brudnymi kamienicami pranie. W pewnym momencie do statku zbliżył się roznegliżowany do połowy, pijany mężczyzna z butelką wina w ręce i pokrzykując usiłował wejść na pokład. Było mi wstyd. Dziś to już przeszłość. Portowy projekt, którego jesteśmy liderem, uchodzi za wzorcowy w całej Polsce. Połączyliśmy projekt zabezpieczenia przeciwpowodziowego miasta, ze ścianą i promenadą wzdłuż kanału, z rewitalizacją dzielnicy porowej i z budową całej infrastruktury portowej z drogami, parkingami i mariną. Jest sukces. Ale mogło też się nie udać. Nie wiemy też do końca, jak będzie nasz projekt portowy dalej ewaluował? Czy statki zarobią na siebie? Czy turyści będą często pływać po Odrze? W tym przypadku ze statkami jest nieco podobnie, jak z basenem. Jeślibyśmy zrobili sondę uliczną i zapytali przechodnia, czy chce basenu, to 99 na 100 pytanych odpowie zapewne, że tak. Ale jak tych co chcą basenu poprosi się o podpisanie deklaracji, że z całą rodziną pójdą na basen, co najmniej dwa razy w miesiącu, to już niewielu się na to zdecyduje. Bo niewiele nowosolskich rodzin stać jest na wydanie na basen np. co tydzień po100 zł. Ze statkami i biletami na nie może być podobnie. Musimy ściągnąć turystów z regionu, szukać wciąż nowych pomysłów i atrakcji. Chcemy stworzyć produkt turystyczny, którego elementami będą: Park Krasnala, Muzeum Miejskie i Muzeum Odry, Winnica Kinga w Starej Wsi, zamek w Siedlisku czy piękny Bytom Odrzański. Do tego można dołączyć, choć nie leżą nad Odrą, zamek w Kożuchowie czy Wzgórza Dalkowskie. Ktoś powie, że kolejne muzeum w mieście to fanaberia. Jeśli jednak już zrobiliśmy pierwszy krok, to trzeba być konsekwentnym. Mówiąc o jakiejkolwiek turystyce, musimy mieć coś ciekawego do zaproponowania coraz bardziej wymagającym turystom. Mam nadzieję, że uda nam się zdobyć zewnętrzne pieniądze na muzeum Odry i ono powstanie, i będzie nowoczesne, multimedialne i atrakcyjne dla zwiedzających. Eksponaty nadodrzańskiej flory i fauny przecież już mamy, w tym blisko stuletnie wilki, niedźwiedzie, łosie czy dropy, które niegdyś zamieszkiwały te tereny. Mam nadzieję, że będzie to nowoczesny, interaktywny obiekt z płynącą woda i fontanną w środku, multimediami, przybliżającymi zwiedzających do nadodrzańskich krajobrazów.

Nowa Sól, to nie tylko drogi i fabryki. Kiedy przyjeżdżają do nas goście, też musimy mieć gdzie ich zaprosić, wspólnie spędzić czas.

 

Za rok wybory. Jakie ma pan plany na kolejne lata?

Wszystko w rękach Nowosolan. Wiele też zależy od moich sił i zdrowia. Każdy akumulator się wyczerpuje, szczególnie kiedy nie jest doładowywany. Mam plany tylko na kilka najbliższych lat i nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Wszystko wskazuje na to, że wystartuję w najbliższych wyborach i po raz kolejny poproszę Nowosolan o poparcie. Mam nadzieję, że swoją dotychczasową pracą ich nie zawiodłem i nadal darzą mnie swoim zaufaniem. Na emeryturę na razie się nie wybieram.(śmiech) Mam wciąż wiele energii i pomysłów. W najbliższych wyborach, tworząc z bezpartyjnymi samorządowcami ruch o nazwie Lepsze Lubuskie, chcemy wspólnie powalczyć o naszą reprezentację w Sejmiku Województwa, żeby dla dobra nas wszystkich odpartyjnić zapadające tam decyzje. Do tego czasu muszę sprostać obowiązkom, które na siebie wziąłem, gdyż oprócz funkcji prezydenta miasta, całkowicie społecznie pełnię ważna funkcję prezesa Zrzeszenia Prezydentów, Burmistrzów i Wójtów Województwa Lubuskiego. Koledzy samorządowcy z całej Polski powierzyli mi też funkcję Przewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych. Jednym słowem mam co robić, ale przez to Nowa Sól jak nigdy ma tak silną pozycję w województwie i kraju.

 

 

W listopadzie 2018 wygraliśmy wybory.

Dobrobyt Gospodarka Wadim Tyszkiewicz Więcej Dobrobyt Więcej Rozwój Prezydent Miasta w latach 2002-2019 Więcej Prezydent Miasta w latach 2002-2019 Więcej Samorząd - sól ziemi Największy sukces Polski po 1989 r. Dedykowane dla samorządowców Więcej Samorząd - sól ziemi Największy sukces Polski po 1989 r. Więcej Senator RP Wadim Tyszkiewicz Więcej Więcej

W listopadzie 2019 przyszło mi się pożegnać z mieszkańcami Nowej Soli, którym służyłem wiernie przez 17 lat.

Warto przeczytać

https://www.tygodnikprzeglad.pl/prezydent-zegnany-ze-smutkiem/

Czy Nowa Sól jest miastem idealnym? Czy są w ogóle na świecie miasta idealne? Do ideału trzeba dążyć, do ideału dopasowanego do posiadanego potencjału, bo zawsze będą miasta piękniejsze, bogatsze, lepiej skomunikowane, posiadające surowce (ropa, gaz, miedź…) i posiadające inne, dla nas nieosiągalne atuty.

Jaka więc ma być i jaka będzie Nowa Sól za 3-5-10 lat?

Czy warto tu „zapuszczać korzenie”?

17 lat temu postawiłem sobie za cel podniesienie Nowej Soli z upadku, w jakim się znalazła po transformacji ustrojowej. W 2002 roku miasto było szare, brudne, zaniedbane z ponad 40-sto procentowym realnym bezrobociem. Szalała przestępczość. Wstyd się było wtedy przyznać, że jest się nowosolaninem. Niemal co druga rodzina była bez środków do życia, a produkcja krasnali ogrodowych była niemal ratunkiem wielu mieszkańców dla miasta.

Dzisiaj jest inaczej. Nie będę się przechwalał i opisywał wszystkich naszych osiągnięć. Jaka Nowa Sól jest, każdy widzi.

Opowiem o tym, co moim zdaniem jest potrzebne nam do realnego, możliwego do osiągnięcia  szczęścia- czyli jaki cel chcemy, i jaki jesteśmy w stanie osiągnąć?

– rynek pracy, bezrobocie, płace…

Kto mnie zna, wie, że będę walczył o każde nowe miejsce pracy. To podstawa rozwoju. To gwarancja stabilizacji i bezpieczeństwa ekonomicznego Nowosolan. Niektórzy pytają: po co nowe fabryki, skoro już brakuje rąk do pracy? Odpowiedzią są przykłady innych miast, w których bezrobocie jest bliskie zeru, ale to właśnie te miasta przyciągają kolejnych inwestorów i tam jest imponujący rozwój: Wrocław, Rzeszów czy choćby nie za duży Kostrzyn nad Odrą. To nieliczne miasta, gdzie nie spada liczba mieszkańców, gdzie budują się kolejne osiedla mieszkaniowa, a wraz z nimi i infrastruktura podnosząca poziom i komfort życia mieszkańców, co przyciąga kolejnych mieszkańców itd.

Nowe inwestycje, to nowe podatki lokalne, które pozwalają realizować marzenia, które wydawały się jeszcze niedawno nierealne.

Rywalizacja na rynku pracy służy rozwojowi, rośnie kultura, organizacja i wydajność pracy, a co za tym idzie- rosną płace. Ludzie zarobione pieniądze wydają, rośnie popyt na usługi (fryzjer, płytkarz, ogrodnik…), rynek odpowiada zwiększoną podarzą, powstają nowe restauracje, kluby, parki rozrywki, centra handlowe… ludziom żyje się lepiej. Krótko mówiąc: rośnie poziom życia.

Dobrze jeszcze jeśli za tym rozwojem nadążają instytucje publiczne podległe rządowi. Służba zdrowia jest w tym podnoszeniu poziomu życia, niezwykle ważna.

Nowosolski szpital, mimo tego, że jest tylko szpitalem powiatowym, jest najlepszy w województwie lubuskim i jednym z lepszych w Polsce. To nasza duma. Dlatego wspólnie z dyrekcją szpitala i zarządem powiatu, walczymy o jego rozwój i kolejne niezbędne inwestycje. Właśnie wspólnie uzbieraliśmy pieniądze na 128-rzędowy tomograf komputerowy najnowszej generacji, najnowocześniejszy, jaki jest na świecie. Będzie służył naszym mieszkańcom i mieszkańcom regionu.

Niedługo ruszy przebudowa całego węzła ciepłowniczego (koszt ok. 15 mln zł) i budowa nowego bloku operacyjnego- 8 najnowocześniejszych sal operacyjnych. I jak w gospodarce, w służbie zdrowia nie można stać w miejscu, trzeba wciąż się rozwijać i podnosić jakość usług medycznych. Inwestycje te nie byłyby możliwe bez wsparcia z UE.

Nowa Sól jest miastem bardzo małym obszarowo (21 km2, w tym 6-7 km terenów zalewowych i lasów państwowych) o największym zaludnieniu za 1 km2 w województwie lubuskim i jednym z najwyższych w Polsce.

Dlatego tak ważnym jest, jak najlepsze jego zaprojektowanie i optymalne wykorzystanie każdego m2 powierzchni. Na ten moment jeszcze radzimy sobie z potrzebami, jeśli chodzi o planowanie przestrzenne, ale za 5-6 lat Nowa Sól musi myśleć o poszerzeniu swoich granic, bo nie tylko miasta zatrzyma się w rozwoju, ale i cała okolica, która od rozwoju Nowej Soli jest zależna.

Komunikacyjnie już jest nieźle. Mamy S3 i małą obwodnicę miasta, choć nie w pełni niedokończoną. Niezwykle istotne, z punktu rozwoju miasta, jest przedłużenie jej do mostu żelaznego na Odrze w kierunku Poznania. Walczymy o tę budowę, choć decyzje leży w rękach Zarządu Województwa. My ze swojej strony zaproponowaliśmy nasz wkład finansowy, jak jeszcze żaden samorząd w historii lubuskiego. W przyszłym roku zamierzamy kontynuować budowę drogi przez południową strefę przemysłową na południe w kierunku Bytomia Odrzańskiego i południowego węzła S3. Chcemy wybudować drogę (mamy już gotowy projekt) przez Dozamet od ronda do ul. Brzozowej, co pozwoli nam na całkowite wyprowadzenie ruchu samochodów ciężarowych z centrum miasta. Co roku budujemy też średnio ok. 5 dróg miejskich czy osiedlowych. W tym roku budujemy tak ważną dla mieszkańców ul. Fredry (wcześniej oś. XXX-lecia), a przyszłym roku planujemy przebudowę wszystkich dróg wewnątrz tego dużego osiedla, wraz z przebudową deszczówki.

Niema rozwoju miasta bez infrastruktury kulturalnej, sportowej czy oświatowej.

Spełniają się nasze marzenia. Budujemy wymarzony kryty basen ze strefą rekreacji, który oddamy do użytku w maju przyszłego roku. I w odniesieniu do wcześniej poruszonego wątku gospodarczego,  jeśli uda nam się pozyskać w tym roku dwóch ważnych dla nas inwestorów (pracujemy nad tym), to w przyszłym roku jest szansa, że ruszymy z budowę tak potrzebnej miastu, hali widowiskowo-sportowej. Na swoją kolej czeka też stadion miejski. Kosmetykę (tartan, płyta boiska…) moglibyśmy zrobić i teraz, ale chcielibyśmy stadion przebudować gruntownie, a na to musimy jeszcze zarobić. Niestety trzeba wybierać, jeśli chodzi o ważność i z tym związaną kolejność inwestycji.

Miasto to nie tylko gospodarka, która wprawdzie napędza wszystkie inne dziedziny życia, ale jest przede wszystkim narzędziem do osiągnięcia celu, jakim jest lepszy poziom i komfort życia.

Bez kultury też nie ma rozwoju.  Dlatego tak ważnym jest zachowanie we wszystkim proporcji. Naszą dumą są: przepiękna biblioteka z Ogrodem Sztuk, muzeum miejskie, przebudowany, nowoczesny Dom Kultury z kinem. Port, Park Krasnala, Świat Wodny, Park Linowy, Park Fizyki, Mini ZOO, Skatepark, Wakepark, mini golf, najlepszy w Polsce tor BMX …, łącznie ok 20 hektarów terenów rekreacyjnych z atrakcjami przyciągają gości i turystów z promienia 100 km.

Ale mamy jeszcze ambitniejsze plany. Chcemy podnieść standard nauki i pracy naszej Szkoły Muzycznej, która jest też naszą perłą. Przygotowujemy się do przeniesienia jej do byłego pałacyku Gruschwitza. Obot będzie piękny Park Odry z muszlą koncertowa. Wymaga to jednak jeszcze wiele pracy i ogromnych pieniędzy. Ale dojdziemy i do tego.

W tym roku ruszamy z budową Muzeum Odry i Centrum Informacji Turytycznej. Nie byłoby to możliwe bez środków z UE. Ale na wkład własny, 15%-50%, też musimy zarobić (gospodarka, jak wyżej). Interaktywne, nowoczesne z elementami tradycyjnych, historycznych eksponatów… będzie przyciągać turystów, ale też przede wszystkim służyć naszym mieszkańcom.

Ważne jest też aktywne spędzanie czasu, dlatego byliśmy inspiratorami budowy 48 km ścieżek rowerowych przede wszystkim w okolicznych gminach, na budowę których wykładamy z naszego budżetu najwięcej, bo blisko 3 mln zł.

Miasto się zmienia, jest bardziej przyjazne i otwarte, dlatego przychodzi czas na położenie większego nacisku na sprawy społeczne, na zwiększenie aktywności obywatelskiej i partycypacji mieszkańców w podejmowaniu kluczowych dla rozwoju miasta decyzji. Mamy świadomość tego, że skupieni do tej pory na „podnoszeniu Nowej Soli i Polski z ruiny” nieco zaniedbaliśmy tę dziedzinę naszego życia. Nadrobimy to. Możemy teraz i na tym się skupić, gdyż osiągnęliśmy ten główny cel, jakim jest rozwój gospodarczy.

I na koniec: jestem przekonany, że dzięki naszej wspólnej pracy, jaką wykonaliśmy dotąd,

jeśli Polska nie zejdzie z wcześniej wyznaczonej ścieżki.

Nowa Sól jest skazana na sukces i nic jej już nie grozi. Będzie tylko piękniej.

DO UZUPEŁNIENIA

Wywiad z 2018 roku przed wyborami samorządowymi:

??? Zapowiadał Pan cztery lata temu, że to Pana ostatnia kadencja. Miał Pan plany związane z ogólnopolską polityką, chciał Pan działać bardziej globalnie. Co się zmieniło, że postanowił Pan zostać w Nowej Soli?

>>>Tak, uważałem, że 16 lat wystarczy. Praca dla miasta zdominowała moje życie, w tym prywatne również. Całkowite podporządkowanie swojego życia miastu, wyczerpuje. Chciałem zmiany. Co do ogólnopolskiej polityki, to spróbowałem i wycofałem się, gdyż uświadomiłem sobie, że nie da się robić „dużej” polityki z poziomu prowincji. Żeby być skutecznym politykiem, a nie statystą, trzeba być w Warszawie. A ja na to nie miałem czasu, pracując dla Nowej Soli. Nie da się łapać jednocześnie dwie sroki za ogon. Wybrałem jednak samorząd i Nową Sól. No i jeszcze jedno. Czasy są trudne. Ciężko pracowaliśmy wszyscy na sukces Nowej Soli przez ostatnie kilkanaście lat. Nie można tego zmarnować oddając nasz los w ręce ludzi, dla których władza jest celem samym w sobie. Nowa Sól musi dalej się rozwijać. Jeśli się nawet tylko zatrzymamy, będzie to początek końca. Nie wolno do tego dopuścić.

??? Robi Pan sobie takie własne podsumowanie minionych 16 lat? Pamięta Pan jeszcze trudną walkę o inwestorów, pierwszą fabrykę i ogromne nerwy towarzyszące budowie kanalizacji, biblioteki, domu kultury, przedłużenia Kościuszki czy alternatywnej drogi do szpitala?

>>> Kiedyś może napiszę o tym wszystkim ciekawą książkę. Tyle się wydarzyło przez te lata. Kiedy oglądam stare zdjęcia czy notatki z tamtych lat, przechodzą mnie ciarki. Są momenty, których nie zapomnę do końca życia, choćby wizytę w moim gabinecie czterech pań, które przyszły ze łzami w oczach, kiedy za ciężką pracę zarabiały 450 zł miesięcznie, 1,5 godziny dojazdu w jedną stronę i 1,5 godziny z powrotem, i pracodawca zaczął im jeszcze odliczać 50 zł z tych 450 zł za dojazdy. Ale dzieci trzeba było jakoś nakarmić. Było ciężko. Bezrobocie ponad 40%. Rzeczywiście była tu przysłowiowa „spalona ziemia”. Dzisiaj inaczej się na to wszystko patrzy. Każda inwestycja, każda pozyskana złotówka czy euro, każdy inwestor i każde nowe miejsce pracy, to odrębna, złożona historia.

??? Bardzo wysokie ceny, jakie narzucają wykonawcy z branży budowlanej są niepokojące. Przepłacanie jest nierozsądne, z drugiej strony mieszkańcy czekają na drogi, chodniki. Ma Pan pomysł na ten impas?

>>> Tak, rosną ceny i wydatki, a z nimi też coraz większe oczekiwania mieszkańców. Większość z nas nie zastanawia się nad tym, skąd się biorą na to pieniądze. Ma być zrobione, i tyle. Chcemy więcej zarabiać, ale jak najmniej płacić. Podatki nie rosną tak szybko jak zarobki i koszty. Dlatego zawsze podkreślałem, że dla mnie bardzo, bardzo ważne są nie tylko bieżące, ale przede wszystkim przyszłe dochody. Bardzo ważny jest też majątek zbywalny, który miasto posiada i wytwarza. Jeśli buduje się nowa, kolejna fabryka, to można w kolejnych latach zaplanować wzrost wpływów z podatków PIT, CIT i od nieruchomości. Przykładem jest choćby kryty basen, który budujemy. Będzie sfinansowany i utrzymywany tylko z wpływów z podatków z dwóch budujących się fabryk. Każda następna daje nam kolejne możliwości inwestowania w infrastrukturę i rozwój. Trzeba racjonalny i przemyślany sposób planować przyszłość.

??? Czekamy na budowę basenu i hali widowiskowo-sportowej. Mówimy o tym od wielu lat. Słyszymy o przetargach, przygotowany jest plac pod budowę. Czy w tym temacie nic się już nie wydarzy i wskoczymy do własnego basenu?

—Basen już się buduje. Były trzy podejścia do tej tak oczekiwanej inwestycji. Teraz dopiero nas na to stać. Za dwa lata spełni się nasze marzenie. Co do hali widowiskowo-sportowej, to kolejne nasze marzenie. Chciałoby się mieć wszystko od zrazu. Ale musimy liczyć siły na zamiary. Najpierw musimy zarobić na tę inwestycję.

??? Wiele kroków podjętych lokalnie działa na cały region. Jakie korzyści czerpią z tego mieszkańcy miasta i okolicznych miejscowości?

— Od rozwoju Nowej Soli zależy los mieszkańców powiatu i okolicznych gmin. To tu tworzymy silną gospodarkę, tu powstają nowe miejsca pracy, tu tworzymy warunki do nauki i spędzania wolnego czasu. Mam nadzieję, że mieszkańcy okolicznych gmin to doceniają. Bez silnej Nowej Soli, trudno sobie wyobrazić rozwój regionu. Dlatego trzeba się wspierać wzajemnie. My dla okolicy zrobiliśmy naprawdę bardzo dużo, jak chyba mało kto w lubuskim i w Polsce. Jesteśmy, a przynajmniej do tej pory byliśmy, wzorem współpracy. Nie zamykamy się w granicach miasta. Choć moglibyśmy, jak inni. Każdą inwestycję planujemy z uwzględnieniem sąsiednich gmin. Przykłady? Gospodarka wodno-kanalizacyjna, śmieciowa, transport, porty i przystanie… no i oczywiście gospodarka. To my, naszym kosztem za nasze pieniądze, uzbrajamy tereny inwestycyjne i przyciągamy inwestorów, które to inwestycje gwarantują rozwój regionu. Jeśli ogromnym naszym wysiłkiem budujemy basen, to dla wszystkich. Jeśli dokładamy ogromne, największe pieniądze do ścieżek rowerowych, choć u nas jest ich tylko śladowa ilość, to w interesie i naszym i wszystkich okolicznych gmin. Ta współpraca była do tej pory dobra z małymi zgrzytami. Jak będzie? To kwestia świadomości mieszkańców całego powiatu, czy będą nas w spierać, czy tylko czerpać z naszej pracy? My jesteśmy otwarci i gotowi na współpracę i pomoc sąsiadom.

??? Nowosolskie strefy przemysłowe są w większości zagospodarowane. Czy powinniśmy spodziewać się już w najbliższym czasie nowych inwestorów, a jeśli tak to w jaki sposób poradzimy sobie z narastającym problemem braku rąk do pracy?

— Bez rozwoju gospodarki, zaczniemy się cofać. My i cały region. Potrzebujemy kolejnych inwestorów. Obecnie jesteśmy w trakcie negocjowania kolejnych trzech nowych inwestycji, dających nie tylko nowe miejsca pracy, ale też dochody dla miasta na nowe, oczekiwane inwestycje. Jednak to wszystko nie jest takie proste. Jeśli z tych trzech, uda nam się zatrzymać dwie, będę przeszczęśliwy. Pracujemy nad tym. Co do rąk do pracy, Nowa Sól musi zahamować spadek liczby mieszkańców i odwrócić trend. Przewidujemy, że w ciągu najbliższych 10 lat w Nowej Soli powinno powstać ok. 2500 nowych mieszkań. Mam nadzieję, że liczba mieszkańców zacznie rosnąć i że do Nowej Soli zaczną wracać nasi byli mieszkańcy z zagranicy i z kraju, przyjadą też za pracą nowi.

??? Jaka jest polityka miasta w temacie opieki nad osobami starszymi i chorymi? Czy w budynku wygaszanego gimnazjum nr 3 może powstać np. dom dziennego pobytu?

— Tak, takie mamy plany. Jest już koncepcja stworzenia tam takiego centrum aktywności społecznej i miejsca dziennego pobytu dla osób starszych. Jest już dokumentacja i kosztorys. Niestety koszty są bardzo wysokie. Budynek przecież nowo wyremontowany, ale przeróbki są bardzo kosztowne. Będziemy szukać w różnych miejscach źródeł sfinansowania tej inwestycji.

??? Od lat promujemy i stwarzamy możliwość uprawiania turystyki odrzańskiej. Jakie będą kolejne kroki poszerzenia tej oferty?

—W tym roku niska woda w Odrze pokrzyżowała nasze plany. Latem statki praktycznie nie pływały. Obecny rząd zapowiadał zapewnienie IV klasy żeglowności, czyli ok. 2,7 m gwarantowanej głębokości. Mam nadzieję, że dotrzymają słowa. My chcemy inwestować w turystykę odrzańską. Jak wiadomo do tej pory zrobiliśmy w tym temacie bardzo dużo. Jesteśmy wzorem w całej Polsce. Oprócz tego co zrobiliśmy, chcemy stworzyć Muzeum Odry w byłym, zabytkowym magazynie solnym. Muzeum interaktywne, łączące nowoczesność z tradycją. Byłby to kolejny element uatrakcyjnienia miasta i regionu. Czekamy na rozstrzygnięcie konkursu i decyzję zarządy województwa w kwestii dofinansowania 85% wartości inwestycji, która wyniesie ok. 8 mln zł.

??? Nowosolanie szukają miejsca pod budowę domu. Ostatecznie, ze względu na ograniczoną ilość działek w mieście oraz wysoką cenę tych oferowanych uciekają do okolicznych wsi. Tym sposobem rozrasta się gmina Otyń i wiejska. Jaki jest miejski plan w tym temacie?

>>> Zacznę od wysokiej ceny. Ceny w mieście są o 20-30% wyższe niż poza miastem. Tylko czy ktoś, kto wycenia działkę w polu, bierze pod uwagę jej uzbrojenie? Miasto niemal wszystkie sprzedawane działki uzbraja. Na przykład pieniądze ze sprzedaży działek przy ul. Chopina miasto w 100% przeznaczy na ich uzbrojenie, oświetlenie, drogi, chodniki… Oczywiście dla miasta jest bardzo złe przeprowadzanie się mieszkańców Nowej Soli do okolicznych gmin, gdzie wraz z mieszkańcem trafiają podatki. Więc budowany jest model: mieszkam na wsi, ale dzieci posyłam do szkoły w mieści, za co płacą mieszkańcy miasta. Mieszkam na wsi, ale korzystam z całego potencjału miasta, np. Park Krasnala, dom kultury, kino, biblioteka, Park Fizyki… Mieszkam na wsi, gdzie płacę podatki, ale pracuję w mieście, na strefie zbudowanej i sfinansowanej przez miasto. No cóż, taki proces dotyczy wielu miast. Niestety Nowa Sól jest mała obszarowo. Nam wystarczy terenów pod rozwój jeszcze na ok. 10 lat. Jak już mówiłem planujemy budowę ok. 2500 nowych mieszkań. Jeśli chodzi o zabudowę jednorodzinną, szacujemy, że na wolnych jeszcze działkach wybudowanych w mieście będzie ok. 150 nowych domków jednorodzinnych. Na południu planujemy całkowicie nowe osiedle zabudowy wielo i jednorodzinnej, z centrum handlowym i całą infrastrukturą.

??? Chcąc skutecznie realizować plan w gminie przydaje się wsparcie w samorządzie województwa. Jak pan to widzi w kolejnej kadencji?

>>> Wszystko wskazuje na to, że będzie w sejmiku zachowana ciągłość zarządzania. A to tam są dzielone pieniądze z Unii Europejskiej na inwestycje. A będzie ich niemało. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy mieli tam swojego reprezentanta. Ja będę wspierał z całych sił Beatę Kulczycką, dzięki której mamy tak wiele inwestycji w mieście, które służą całej okolicy. To jedna z moich najlepszych współpracownic. Jako bezpartyjna startuje Beata Kulczycka do sejmiku z ostatniego miejsca z list Koalicji Obywatelskiej.

??? Przed nami wybory. Wyraźnie widać, choćby po zmianie ordynacji i likwidacji jednomandatowych okręgów wyborczych, jak partie robią zamach na samorządy. Zarejestrowane zostały listy z kandydatami. Czytając niektóre nazwiska trudno oprzeć się wrażeniu, że wystawiając takich kandydatów partyjni funkcjonariusze chcą zahamować rozwój miasta. Co można zrobić, żeby do tego nie dopuścić?

>>>Przede wszystkim trzeba wziąć udział w wyborach. Nie można zostać w domu. Każdy, nawet jeden głos jest cenny i może być na wagę przyszłości Nowej Soli, powiatu i województwa. Nowa ordynacja daje przewagę partiom, a szczególnie partii rządzącej, która wykorzystując totalną propagandę, chce przejąć samorządy. A przecież dziura w drodze nie ma barw politycznych. Tu się liczy gospodarz, odpowiedzialny i godny zaufania człowiek. Obawiam się, że po upolitycznieniu samorządu, skończy się spokojna praca, a sesje rady przerodzą się w teatr. Nam nie potrzebni są pieniacze podpinający się pod szyldy partyjne. Potrzebujemy odpowiedzialności i pracy. Liczę na to, że Nowosolanie będą dokonywać rozsądnych i racjonalnych wyborów, głosując na konkretnych ludzi, a nie na szyldy partyjne.

??? Co budzi największy niepokój na przyszłość?

— Upolitycznienie samorządu, który jest największym sukcesem Polski po 89 roku. My potrzebujemy spokojnej pracy i budowania, a nie ciągłych awantur, co ma miejsce w parlamencie. W ostatnich latach społeczeństwo potwornie się podzieliło i spolaryzowało. Brat staje przeciw bratu. Emocje, które rozbudzają celowo politycy, biorą górę nad rozsądkiem. Nie kierujmy się więc emocjami, a rozsądkiem. Polityka ma się nijak, do rozwiązywania problemów tu na dole. Tu nie ma czasu na kłótnie, tu trzeba pracy i jej efektów.

??? Jakie miasto stawia Pan sobie za wzór, do jakiego celu dąży Nowa Sól?

— Marzy mi się nowoczesne, europejskie miasto, w którym mieszkańcy czują się dobrze i bezpiecznie, mając ambitną, satysfakcjonującą, dobrze płatną pracę i mając wszystko co jest potrzebne do spędzania wolnego czasu. Uważam, że dla nas wszystkich bardzo ważna jest stabilizacja, bez strachu, co przyniesie jutro. O takie miasto walczę od 16 lat i chyba coś nam się jednak udało, skoro Nowa Sól jest stawiana za wzór w całej Polsce.

??? Czy będzie Pan kandydował na prezydenta miasta Nowa Sól?

— Jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji, ale jestem jej bliski. To trudna decyzja. To moje osobiste życie i mojej rodziny, ale i życie kilkudziesięciu tysięcy Nowosolan, którzy z tym miastem związali swój los.