Przestępstwo spekulacji czy zwykła działalność gospodarcza?
Uwaga: nie rozstrzygam. Wywołuję temat i pytam.
Dzisiaj uczestniczyłem w bardzo ciekawej konferencji w Senacie: „Kierunki rozwoju polityki mieszkaniowej – perspektywa (dla) młodych.” Wzięli w niej udział młodzi przedstawiciele samorządów młodzieżowych z całej Polski.Jestem pod dużym wrażeniem przygotowania i merytorycznej wiedzy młodych Polek i Polaków. Temat niezwykle ciekawy: kryzys mieszkaniowy i zwiększenie dostępności mieszkań, szczególnie dla młodych ludzi.
Wg mnie temat jest dość złożony, a odpowiedzi nieoczywiste. Mieszkań brakuje, to fakt. Pytanie tylko: jakimi metodami można zwiększyć podaż i dostępność mieszkań na rynku? Jak obniżyć ceny? Młodzi zaproponowali obłożenie dodatkowym podatkiem osoby, które kupują lub remontują mieszkania na wynajem czy w celu odsprzedaży po remoncie. Tu trzeba być ostrożnym. Kiedyś, za komuny, osoby, które kupowały coś taniej i sprzedawały drożej, nazywano spekulantami, dzisiaj nazywa się ich przedsiębiorcami. Oczywiście mówię o osobach postępujących zgodnie z prawem i płacących podatki.
W małych miejscowościach jest sytuacja inna niż w aglomeracjach. Tam często znaleźć trudno chętnego na najem. Więc karać podatkiem właściciela? Czy poprzez wyższe opodatkowanie wynajmu, zwiększy się dostępność mieszkań? Powoływano się na przykłady z Singapuru czy Kanady. Ale czy zadziała to w Polsce?
W kapitalizmie, a taki ustrój sobie wybraliśmy, obowiązuje prawo popytu i podaży. Czym większa podaż, tym niższe ceny. Deweloperzy, którzy dzisiaj są na cenzurowanym, jeśli przestaną konkurować ze sobą i budować coraz więcej, będzie mniej mieszkań na rynku, a co za tym idzie, wzrosną ceny. Jak zrobić, żeby mieszkań było więcej i żeby ceny były niższe?
Czy samorządy powinny budować mieszkania komunalne? A jeśli tak, to komu i za co? Ktoś za to musi zapłacić. Kto? Bogaty powinien się podzielić z biednym? Pracowity z mniej pracowitym?
Czy mieszkanie jest prawem czy towarem? A jeśli prawem, to dla kogo? Dla wszystkich? To niemożliwe. Dla wybranych? Dla których?
Jeśli ktoś dzisiaj zamiast inwestować w złoto czy kryptowaluty, czy zamiast trzymać środki na oprocentowanym rachunku bankowym, zainwestuje w mieszkanie pod wynajem, powinien być za to karany wyższym podatkiem? Nie rozstrzygam. Pytam. Uważam, że bardzo dobrą formą budownictwa, zwiększającą dostępność mieszkań, są TBSy i Społeczne Budownictwo Mieszkaniowe, z pierwszą wpłatą np. 30% i dochodzeniem do własności np. po 10-15 latach, przez to, że płacony czynsz jest formą spłaty kosztów budowy mieszkania.
Mieszkania komunalne czy socjalne, powinny być tylko formą wsparcia tych najbardziej bezradnych i potrzebujących. Młodzi ludzie powinni mieć dostęp do tańszych kredytów czy mieć możliwość dochodzenia do własności mieszkań j/w. Żeby mieszkań było na rynku więcej, trzeba zachęcać do ich budowy, a nie zniechęcać potencjalnych inwestorów. Żeby mieszkań na wynajem było więcej i w niższej cenie, trzeba zwiększać ich podaż. Jak? W Polsce jest ok. miliona pustostanów, mieszkań niezamieszkałych. Powodów jest wiele. Jednym z nich jest strach przed „modelem hiszpańskim”, czyli strach przed dewastacją mieszkania, nie płaceniem czynszu przez najemców i ogromnych trudności z pozbyciem się niechcianych intruzów.
W tym zakresie prawo powinno być zmienione. Bezpieczeństwo najmu i gwarancja możliwości wypowiedzenia mieszkania zwiększy dostępność mieszkań na rynku. Obłożenie dodatkowym podatkiem, niekoniecznie. W ostatnim czasie rozgorzała dyskusja na temat kredytów „zero procent” dla młodych. O dziwo lewica, która najchętniej zabrałaby bogatym (też tym uczącym się i ciężko pracującym) i rozdawałaby biednym (z różnych powodów), była przeciw preferencyjnym kredytom dla młodych, argumentując to nakręcaniem koniunktury dla deweloperów i wzrostem cen mieszkań. Trochę w tym brak logiki- mniej mieszkań=wyższe ceny. Ale OK.
A może rozwiązać to inaczej? Kredyt „zero procent” (czy inny niski, preferencyjny), ale tylko do 90% średniej ceny mieszkania np. do 50m2 w danym regionie. Powyżej- już kredyt czysto komercyjny, jeśli ktoś chce mieszkanie większe, w lepszej lokalizacji i bardziej komfortowe. I wtedy jest wilk syty i owca cała. Nie będzie finansowania apartamentów, ale będzie wsparcie na start dla młodych, którzy zaczynają „na swoim”.
I na koniec jeszcze raz, czy fliping, czyli zakup i inwestowanie w mieszkania pod wynajem, powinien być traktowany jak zło czy nawet jak przestępstwo spekulacji?
Czy osoby inwestujące w mieszkania pod wynajem, powinny płacić wyższe podatki?
Nie rozstrzygam. Pytam
A może Wy macie jakiś pomysł na to, żeby zwiększyć dostępność mieszkań na rynku, ale nie wg zasady „państwo wybuduje i rozda”. Bo Państwo, to my.

fot. envato