Prezydent Kubicki w Radiu Indeks powiedział, że jego najbliższy współpracownik Łukasz Mejza, obecny wiceminister sportu, powiedział, że ja przede wszystkim to jemu zawdzięczam swoją „karierę”, gdyż to „on mnie wypromował”. O kurde. Jestem w szoku. Panie ministrze, nie wiedziałem, że za moimi dokonaniami w samorządzie stoi tak wybitna persona

. Nie wiem jak mam dziękować?

Może te wszystkie moje nagrody, medale, odznaczenia, tytuły i wyróżnienia powinienem przesłać na adres Ministerstwa Sportu? Muszę też powiadomić wszystkich prezydentów polskich miast, dzięki głosom których, dwukrotnie zajmowałem II-gie miejsce w rankingu wszystkich prezydentów polskich miast, że ten zaszczyt, to dzięki panu wiceministrowi sportu.

No proszę, okazuje się, jak mało człowiek wie o sobie.

—————————-

PS przy okazji Pan Janusz Kubicki skłamał.

Nigdy nie mówiłem, że nie znam Mejzy. Niestety znam.

Z Łukaszem Mejzą, nazywanym „Lubuskim Kałużą”, do czynienia miałem krótko w roku 2014, kiedy to ten 24 letni „geniusz” biznesu i polityki, z rekomendacji jednego z lubuskich burmistrzów, wystartował z list Lepszego Lubuskiego, zdobywając mandat radnego. Później kontakty nasze były tylko „korytarzowe” i po tej „współpracy” sprzed 7 lat pozostał tylko niesmak i wstyd. Ale skoro tak mówi sam wiceminister? To tak chyba musi być? Kim jest Mejza: https://wiadomosci.wp.pl/dlugi-wspolnicy-zarzucajacy…