Czy Nadzwyczajna Komisja ds. Pegasusa jest potrzebna i ma sens?

Oczywiście, że NIE,

pod warunkiem, że żylibyśmy w demokratycznym państwie prawa, gdzie funkcjonowałby sprawny i niezależny wymiar sprawiedliwości, w którym prokurator generalny nie byłby politycznym hersztem, a niezależnym, apolitycznym sługą Narodu.
Gdybyśmy….? Ale możemy dzisiaj tylko „pogdybać”.

Tak, komisja do spraw Pegasusa jest bardzo potrzebna. Jest ona w 100% legalna i ma swoje umocowanie w Konstytucji i w regulaminie Senatu, Izbie Wyższej Polskiego Parlamentu!
Oczywiście ma mniejsze uprawnienia, niż Sejmowa Komisja Śledcza. Różnica polega na tym, że przed komisją śledczą przesłuchany musi się stawić pod odpowiedzialnością karną i taka komisja działa wg Kodeksu Postępowania Karnego.
Tak więc Sejmowa Komisja Śledcza mogłaby więcej, ale do tej pory nie powstała, a teatrzyk z Kukizem w roli głównej, który odgrywa rolę pierwszego błazna RP, trwa w najlepsze i chyba szybko się nie skończy.
Tak więc, można by więcej, ale lepiej tyle, niż wcale.

Już efektem prac komisji senackiej jest to, że władza nie idzie dalej w zaparte co do zakupu Pegasusa, a wręcz czołowi politycy PiS to potwierdzili. Już nie mówią o koniku ze skrzydełkami czy starej konsoli do gier znalezionej na strychu.

Co jeszcze wiemy dzięki tej wyśmiewanej w TVPiS komisji:
– państwo i jej służby, będące pod partyjnym nadzorem, działały jak typowa Zorganizowana Grupa Przestępcza, co potwierdził mecenas Giertych (wcześniej Sadurski wygrał proces z PiS o nazwanie tej partii Zorganizowaną Grupą Przestępczą).
– na 100% zakup Pegasusa był nielegalny, gdyż prawo jest jednoznaczne, co do tego, że takie zakupy dla CBA mogą być finansowane tylko i wyłącznie z budżetu państwa, a zakupu dokonano ze środków pochodzących z Funduszu Sprawiedliwości, które to środki miały być przeznaczone na pomoc ofiarom przestępstw.
– Łączny koszt to ok. 33 milionów (kolejne śledztwa mogą wykazać, że dużo więcej), z czego łamiąc obowiązujące prawo, 25 mln zł pochodziło z funduszu przeznaczonego na pomoc ofiarom przestępstw, a nie na zabawki dla upartyjnionych służb, których użycie jest w ogromnej mierze niezgodne z prawem (prokurator Wrzosek).
– 7-8 milionów zł (dokładne kwoty poznamy wkrótce) trafiło do firmy Matik, pośredniczącej w zakupie pomiędzy rządem polskim, a izraelską firmą NSO. Założycielami i współwłaścicielami firmy Matik są byli agenci PRLwoskich służb, dzisiaj powiązani z partia władzy PiS, „To ta firma kupiła dla PiS system szpiegowski”. Z firmą związana jest m.in. Ewa Chabros-Chromińska. Jak wynika z informacji zawartych w teczkach IPN, służyła ona w Milicji Obywatelskiej, zdawała egzaminy oficerskie w MO oraz była funkcjonariuszką SB.
Z danych gospodarczych wynika, że firma Matik dostaje największe zlecenia od CBA.
– wiemy, że takiego ofensywnego narzędzia, jakim jest Pegasus, zgodnie z Izraelską licencją NSO, można było używać tylko i wyłącznie wobec terrorystów i najbardziej niebezpiecznych przestępców, a używano go wobec szefa sztabu wyborczego PO, wobec adwokata reprezentującego Tuska, wobec prokurator, która wszczęła śledztwo w sprawie wyborów kopertowych, wobec działacza rolniczego organizującego protesty na wsiach…
– wiemy, że narzędzia tak agresywnego, nie można było używać w miejscach publicznych,
– wiemy, że tajne informacje zdobyte w trakcie działań służb specjalnych przy użyciu Pegasusa, były przekazywane TVP Jacka Kurskiego i służyły do dezinformacji i partyjnej propagandy,
– wiemy, że gdyby Państwowa Komisja Wyborcza i Sąd Najwyższy, wiedzieli, że takiego narzędzia partia władzy używała w czasie wyborów, żeby zdobyć wiedzę na temat działań innej partii, wybory zostałby najprawdopodobniej uznane za nieważne.

Co jeszcze dzisiaj wiemy:
– CBA i PiSowsy decydenci byli przekonani, że izraelski system jest kompletnie niewykrywalny. Ale może tak było jeszcze w roku 2015-2016 czy nawet 2017. Stara zasada mówi, że co człowiek wymyślił, to też człowiek „odwymyśli”. I stało się? Wyszło na jaw łajdactwo.
Ale PiS idzie w zaparte: nie mamy waszego płaszcza i co nam zrobicie?
Dzisiaj czym bardziej idziemy w las, tym ciemniej.
Wiemy, że Pegasus to potężne narzędzie operacyjne, to broń cybernetyczna.
Wiemy, że w posiadanie informacji wykradzione przez polskie służby, mogły wejść służby specjalne innych państw (dane trafiały na serwery zagraniczne, np. Amazona).
Pegasus, to nie tylko podsłuchy, na co łatwo wydają zgody, sądy.

Pegasus to inwigilacja poprzez przejęcie telefonu bez wiedzy użytkownika, przez co z telefonu można wydobyć wszystkie dane i informacje archiwalne, nawet sprzed lat, zapisane w pamięci telefonu.
Pegasus może podsłuchiwać i podglądać bez wiedzy użytkownika, na ulicy, w pracy, na spotkaniu towarzyskim, w toalecie, w sypialni…
Pegasus może zainfekować nasz telefon złośliwym oprogramowaniem, może też wykraść wszystkie nasze hasła.
Poprzez Perasusa operator może mieć dostęp do komunikatorów takich jak WhatsApp czy Signal, uznawanych za bezpieczne.
Pegasus może też dokonać zmian na telefonie. Może przelać pieniądze z naszego konta, albo może wpłacić pieniądze na nasze konto bankowe (prowokacja- pieniądze z nieznanego źródła).

Wniosek: zgodnie z powyższym, gdyby sąd wydający zgodę na działania operacyjne służb, wiedział z jakiego narzędzia będą korzystać służby, na pewno takiej zgody by nie wydał. Bo takie działania z wykorzystaniem takiego narzędzia, są niezgodne z prawem, co jednoznacznie potwierdziła prokurator Wrzosek.
Tak więc zasłanianie się przez Kamińskiego, Wąsika, Suskiego i innych PiSowskich notabli, że była zgoda sądu, jest tylko zasłoną dymną.

I na koniec: PiSowsy aparatczycy wraz z TVP wyśmiewają naszą komisję. Ale niech pamiętają: ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
I sparafrazuje słowa marszałka Terleckiego, słynącego z chamskiego i dosadnego języka:
nie lękajcie się, skoro nie macie nic do ukrycia, skoro nie łamaliście prawa i nie wykorzystywaliście Pegasusa do brudnej gry.
Przyjdźcie, zgodnie z waszym psim obowiązkiem na komisję senacką, porozmawiamy.
Nie lękajcie się.

Uwaga: nadzwyczajna komisja senacka nie kosztuje wiele więcej niż woda czy herbata na stole. Jeśli pomoże choć o jotę w wyjaśnieniu smutnej prawdy, to było warto.