Żołnierz zaciężny PiSu- Mejza, nazwał mnie w PiSowskich mediach: „uciekinierem ze szpitala psychiatrycznego” choć takowy znam tylko z „Lotu nad kukułczym gniazdem”.

Co ciekawe, ten człowiek- lat 30 , który próbuje mnie teraz obrazić, który nic do tej pory nie osiągnął, a za cel swojego życia postawił życie z polityki, jeszcze niedawno stawiał mnie za wzór i najwyższy autorytet, i przedstawiał wszędzie publicznie mnie jako swojego mentora. Kłamca i oszust. Ale właśnie tacy ludzie płyną z nurtem PiSu, choć gdyby nurt był inny, to równie dobrze Mejza odnalazłby się i w PZPR, SLD, PO (której był członkiem) Konfederacji, u Kukiza…, pełna elastyczność, tak jak do Sejmu wdrapał się z list PSL po śmierci minister Fedak.

Od taki mały, obślizgły karierowicz spod krośnieńskiej wsi (czym się zawsze chwali). Główny wątek ostatniej „obślizgłości” to głosowanie za reasumpcją i LexTVN, czyli za likwidacją wolności mediów, wolności krytyki, wolności wypowiedzi i rzetelnej informacji. Kierunek Białoruś. Prawo uderzające tylko w jedną stację, która jeszcze nie podporządkowała się Kaczyńskiemu. Można sobie napchać gębę frazesami, ale rzeczywistości się nie zakłamie.

Świadectwem „wolności mediów” wg Mejzy jest choćby jego wczorajszy tour po „zaprzyjaźnionych” mediach. Zaprzyjaźnionych, czyli PiSowskich, do których ja od lat mam zakaz wstępu. Nie mam szans, żeby choćby się obronić przed szkalowaniem mnie przez PiSowskich aparatczyków nazywających siebie redaktorami. Ja od lat mam czarny, wilczy bilet i zakaz wstępu do tzw. narodowych mediów publicznych opłacanych z naszych abonamentów i podatków (2 mld zł rocznie), choć bliżej im do domu publicznego, niż do niezależnych, publicznych mediów. Tak więc ten hochsztapler pluł na mnie w Gazecie Lubuskiej Obajtka , w przejętym przez PiS Radiu Zachód czy w akademickim Indeksie.

Mejza bredził coś o własnym sumieniu. Problem w tym, że wystawił je na licytację, kto da więcej, biegając od partii do partii, i w końcu tanio je sprzedał Kaczyńskiemu. Za ile? Wkrótce się dowiemy. Wg Mejzy polska racja stanu i narodowe interesy medialne, to powrót do PRL, kiedy była tylko jedna, jedynie słuszna partia i jedna, jedynie słuszna prawda. Z „kołchoźnika” wiszącego nad drzwiami. można tylko było się dowiedzieć o słusznych działaniach najjaśniejszego przywódcy. Te czasy mają wrócić? Czego się boją ci tchórze z Mejza w swoich szeregach, że np. z wolnych, niezależnych od rządu mediów, ludzie się dowiedzą, że Mejza złamał prawo i uniknął odpowiedzialności chowając się pod PiSowskim parasolem ochronnym? Z TVP czy Radia Zachód się tego nie dowiecie. To jest ta racja stanu wg Mejzy?

To jest ta wolność mediów? „Wolne media” wg PiS nie spytały go wczoraj, dlaczego złamał prawo i nie złożył oświadczenia majątkowego i co ma do ukrycia? I na koniec: brzydzę się tym obślizgłym, małym karierowiczem spod krośnieńskiej wsi, co to politykę obrał jako sposób na życie. Tacy obrzydliwi ludzie dzisiaj tworzą współczesną Polskę wg Kaczyńskiego.

P.S. Mejza był przyjmowany z najwyższymi honorami w Zielonej Górze i Nowej Soli.

https://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/7,35182,27475253,sumienie-posla-mejzy-i-smutek-patrona-kubickiego-felieton.html#do_w=66&do_v=296&do_st=RS&do_sid=650&do_a=650&s=BoxLoZgLink